Kobiety - mężczyźni ... czyli życie i filozofia z nutką sportu, muzyki oraz filmu
Blog > Komentarze do wpisu

Po drugiej stronie...czyli jak to jest być 26-latkiem ;)

Witam!

 

Wybaczcie mi, że nie zdążyłem napisać nic 18 marca, czyli wczoraj. Według mojego ambitnego planu będzie się tu pojawiał minimum jeden wpis dziennie (jeśli będę miał dostęp do sieci ;)). Z faktu, że wczoraj były moje urodzinki (2h temu się skończyły)...musicie mi wybaczyć brak aktywności. W tym miejscu chciałbym też wszystkim podziękować za pamięć i życzenia. Choć jeszcze tej nocy będę odpisywał osobiście :)

 

Urodziny...niby dzień jak co dzień, a jednak...

Czas jakby trochę szybciej płynął, pojawia się odrobina radości ile to osób o nas pamięta i zasypuje nas życzeniami. Większość przeglądamy pobieżnie i odruchowo odpisujemy, notując w pamięci kto nam już złożył życzenia a kto jeszcze nie. Ilu z nas tak naprawdę pisze życzenia niekoniecznie z pobudek tylko czysto życzeniowych a innych np. gdyż tak wypada, gdyż wtedy ta osoba będzie pamiętała też o naszych itd.? Dzień urodzin to trochę tak jak z Nowym Rokiem. Dzień, w którym postanawiamy, że zmienimy kilka rzeczy w naszym życiu, choć niewiele z tych planów ma szansę realizacji. Urodziłem się w niedzielę, dlatego ponoć taki leń ze mnie :P Nie przypadkiem też 18 marca swoje imieniny świętuje Narcyz ;)

Jak spędziłem ten dzień? Chciałoby się zacytować How I met your mother: "it will be legen...(wait for it)...darry! :) Część z Was wie jaką mam obsesję na punkcie tego serialu, część z Was udało mi się nawet nim zarazić, innych zarażam właśnie teraz :) Jeśli uwielbialiście kiedyś Przyjaciół to jest to sitcom dla Was, tyle że ulepszony - sprawy z życia wzięte, więc i humor także autopsyjny ;) Obejrzyjcie chociaż jeden odcinek a się zakochacie :)

Wracając do mojego dnia - wylegiwałem się w łóżku do 13:30, później ogarniałem mieszkanie (obiad, wiosenne mycie okien itp). Wieczór za to okazał się przyjemny - dzięki przede wszystkim za masaż dla Marcina i Elwirki :) To w tym miejscu od razu reklama - jeśli szukacie świetnego masażu - mam dla Was namiar na Marcina (część z Was go zna).

To teraz czas na rozwiązanie hasła z poprzedniego wpisu. Jeden z czytelników zasugerował w komentarzu, że stawiając problem w ten sposób wierzę w ogóle w przyjaźć jako taką pomiędzy kobietą a mężczyzną. Otóż nie do końca. Sformułowanie było trochę prowokacyjne. Uważam, że przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie istnieje (chyba, że w ramach związku). Moim zdaniem prędzej czy później zawsze komuś zaczyna zależeć bardziej i chce czegoś więcej. A to już nie jest przyjaźń. Części osób takie relacje odpowiadają - zdają sobie sprawę z tego, że druga strona coś do nich czuje a one taką sytuację wykorzystują (czasami nieświadomie)...trzymają ich na haku (na czarną godzinę) --> teoria z hakiem zaczerpnięta także z HIMYM :) Z drugiej strony jeśli żadna ze stron nie czuje niczego więcej to nie jest to przyjaźń, osoby takie nie zbliżyły się do siebie wystarczająco blisko. A co z przyjaźnią w ramach związku? Można ją budować tylko równocześnie z budowaniem związku, nie może być najpierw przyjaźni a później związku. Takie jest moje zdanie :P

A co powiecie na zasadę numeryczną (skala 1-10) dobierania się par? Zaznaczam, że odnosi się ona do wyglądu. Czwórki powinny łączyć się z czwórkami, szóstki z szóstkami itd. (dopuszcza się odchylenia, ale tylko 2 pkt w górę i 3 w dół).

Co o tym sądzicie? Czy przyjaźń między kobietą a mężczyzną może istnieć? Czekam na argumenty. I jak podoba Wam się zasada numeryczna?

 

Ps. Od wczoraj ubieramy się tylko w sklepach S. Oliver (dla niewtajemniczonych to nowy sponsor generalny Lecha) ;)

Ps. 2 Jak się do Was/Ciebie zwracać we wpisach? Wolicie jak to jest w 2 osobie liczby pojedyńczej czy mnogiej (na Ty czy na Wy)? :)

 

piątek, 19 marca 2010, ozip69

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: Tusia, 87.204.190.*
2010/03/19 09:16:01
Ciebie to pogięło dokumentnie!! I za dużo filmów się naoglądałeś :P
(skala? numerowanie? to krowy ponoć się numeruje!) Ty się człowieku ogarnij :P
-
Gość: , 212.126.10.*
2010/03/19 09:43:46
1) nawet nie chce urodzinowy masaz czego zrobil Tobie Marcin ;p
2) przyjazn damsko-meska moze istniec wg mnie, ale tylko w przypadku, ze obie osoby sa w zwiazku z innymi osobami :D
3) zasada numeryczna calkiem smiechowa :D
-
2010/03/19 10:02:13
Krowy nie krowy...ludzie też swoje numerki mają :P PESEL to niby co np.? ;)
Ad: 1) to był masaż instruktażowy dla E., ja byłem pomocą naukową :)
2) ale to chyba jest nadal niewykonalne (moim zdaniem)...:/ Trzeba by np. założyć, że partnerzy nie są zazdrośni o to że ich połówki spotykają się z kimś odmiennej płci tylko w celu zacieśniania przyjaźń (czyli nie są to zdrowe związki). W końcu doprowadziłoby to do rozpadu przynajmniej jednego związku, gdyż ktoś w końcu poczułby coś więcej. Chyba, że się mylę? ;)
3) No nie? ;)
-
Gość: Tusia, 87.204.190.*
2010/03/19 13:01:26
Ale to jest numer identyfikujący i nie określę Cię, czy jesteś lepszy czy gorszy. A taka skala... Kurcze trąci to trochę niezdrową ideologią. Klasyfikuje ludzi. Dzieli na tych którzy są godni zainteresowania i tych którzy na uwagę nie zasługują... Moje negatywne nastawienie pewnie wynika z niskiej noty w klasyfikacji :P
Ale dopóki traktuje się to z przymrużeniem oka to jest si, gorzej jak masz obsesję na tym punkcie - to trzeba ustalić :P
-
2010/03/19 14:39:39
Tak też trzeba to traktować - z przymrużeniem oka ;) Ale ziarno prawdy w tym jest...czy tego chcemy czy nie :) To co widzimy to pierwsze kryterium selekcji zazwyczaj, dlatego też pierwsze wrażenie jest takie ważne. Zwłaszcza jeśli chodzi o wygląd, sposób ubierania się itd. Taki system też trochę upraszcza sprawę, podobnie jak to jest np. z widełkami wiekowymi :)
-
Gość: , 212.126.10.*
2010/03/19 15:18:55
My czy Wy? przecież i tak nikt tego nie czyta Ozi ;p
-
2010/03/19 19:58:53
Gotujący, narcystyczny leniuch myjący okna w dniu swoich urodzin ;)
A może przyjaźń damsko męska istnieje, ale nie może trwać wiecznie? Bo przecież w końcu ktoś zacznie czuć coś więcej, a żeby było więcej to musi być i mniej, więc czym jest to mniej? "Hak" to prawda, taka 100%. Ale ze związkiem to już absolutnie nie. Znam parę, która przyjaźniła się ze sobą zanim stwierdziła, że to coś więcej. Wszyscy znajomi myśleli, że od ładnych paru lat są parą, spędzali ze sobą mnóstwo czasu, znali się bardzo dobrze. Teraz są razem i przyjaźnią się nadal. Zresztą, czym związek różni się zasadniczo od przyjaźni poza fizycznością?
Zasada numeryczna? Najpierw trzeba zrobić wywiad środowiskowy, żeby sprawdzić jaki numerek ze mnie. Jeśli odpowiedzi będą skrajnie różne to mam wyciągnąć średnią? ;P
Liczba pojedyncza w każdym języku jest łatwiejsza ;)

-
Gość: bartas, 95.108.34.*
2010/03/20 02:59:38
he he Ozi fajny blog :) stary jak dla mnie "przyjeciele" to najlepszy serial wszechczasow ale faktycznie HIMYM tez daje rade :) a co dobierania sie numerkami hmm sa na to pewne teorie oparte na psychologicznych badaniach jednakze to glownie chodzi o pierwszych kontakt a nie dokonca sie dobieranie w pary. Bo mysle ze w zyciu kazdy by mogl znalzezc sporo anomalii dotyczacych zasady liczb :)pozdro
-
Gość: xxx, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/03/20 11:44:30
Co do przyjaźni między kobietą,a mężczyzną chyba się z Tobą zgadzam Ozi. Taka przyjaźń może być tylko w związku! powstaje w czasem. Sama przyjaźnie między facetem, a kobietą nie istnieje! chęć jej stworzenia jest wywoływana wyłącznie pobudkami seksualnymi. Istnieje ewentualnie dobra znajomość, koleżeństwo. ale nie przyjaźń.
-
2010/03/20 12:00:45
da-ka-we -- coś w tym jest, ale pojawia się pytanie czy jeśli coś z założenia nie może trwać wiecznie to czy to coś istnieje w ogóle? Porównując np. do miłości...jeśli wyznaczałoby się jej jakieś granice to nie byłaby to miłość. To musi być absolut. Nie można nakładać czy to na miłość czy na przyjaźń ograniczeń. One muszę być wolne i nie skrępowane czasem :) To "mniej" z kolei to pierwsze etapy: znajomość, koleżeństwo...zazwyczaj nie ma nic dalej ;) W sumie trochę źle to ująłem - dla mnie nie ma opcji, że z przyjaźni wyjdzie coś więcej. Jak już - mogę ją budować w ramach związku. Inaczej jest ona jakimś takim zabezpieczeniem, że jeśli nic nie wyjdzie to zawsze zostaje ta niby przyjaźń. Asekuracja w tym przypadku jest krzywdząca. Tu się zgodzę - miłość między kobietą a mężczyzną to przyjaźń z dodatkiem seksualności.
Wywiad środowiskowy może lepiej nie ;) To musi być nasza "autosubiektywna" ocena.
-
2010/03/20 12:04:11
bartas -- dokładnie, ta teoria ma się tyczyć pierwszego kontaktu, tego pierwszego wrażenia, sfery wizualnej :) Ma być pomocna we wstępnej selekcji dla ludzi, którzy się nie znają. A takich anomalii widziałbym sporo każdego dnia ;)
xxx -- tak jak piszesz :)
-
2010/03/20 13:29:45
Dobrze, pewnie masz rację. Ale! Jeśli coś jest, kocham Cię tutaj i teraz, ale nie wiem, co stanie się jutro, może kogoś spotkam, może wpadnę pod samochód i stracę pamięć, może stwierdzę, że chcę spróbować czegoś innego. To wcale nie oznacza, że tej miłości nie było. Coś się kończy, coś się zaczyna, ale coś było. To nie jest miłość, jeśli teraz, na tą chwilę czuję, że kocham? To znaczy, że mogę coś nazwać miłością albo przyjaźnią kiedy? Jak umrę i ocenię, co trwało do końca?
Trochę strach tak to kategorycznie zamykać. A nuż widelec się przydarzy taka przyjaźń albo miłość z przyjaźni i na hipokrytów wyjdziemy ;)
W takim razie jestem dzisiaj słabą dwójką ;P
-
2010/03/20 13:41:12
Ile ludzi tyle racji - każdy ma swoją ;) Właśnie - to zależy w co kto wierzy. Ja np. wierzę, że tylko jedna miłość jest nam dana w życiu...i to niekoniecznie uda nam się ją złapać i zatrzymać. Ok, w danym momencie nam się może wydawać, że kochamy ale z perspektywy czasu okazuje się, że to nie była miłość, skończyło się więc to nie było to. Może jakieś zauroczenie, chwilowa namiętność, coś co chcieliśmy żeby było tym czym nie było i czym nie miało szans się stać. Odnośnie tego też mam szerszą teorię, ale to w jednym z kolejnych wpisów ;) A nazwać coś miłością czy przyjaźnią można z perspektywy czasu, z perspektywy nas samych... Nie wiem czy po śmierci zostanie czas na ocenianie ;) ale coś w tym jest...życie to próba, tak jak przyjaźnie i miłość jej poddawane.
Oby...oby coś takiego się przydarzało ;) nawet kosztem naszych poglądów :)
Haha...słaba dwójka w skali 1-10? ;P
-
2010/03/20 14:13:36
Nie mam jeszcze swojej racji, ja tylko polemizuję z Twoją. ;)
Lepiej dla nas, żeby było ich więcej. Byłoby tak ogólnie... prawdziwiej.
A co, za dużo? :P Miało być "auto"! Czy to oznacza, że kiedy kogoś spotkam mam pytać: "jaki numerek?" (ktoś może nie wziąć tego, jako pytanie o podłożu czysto psychologicznym...)? Bo ktoś może stwierdzić, że jest przeciętną piątką a ja pomyślę, że to co najmniej ósemka. I jak tutaj wspólną przyszłość budować? ;P
-
2010/03/20 21:47:43
Gdybym wiedział kim jesteś to mógłbym to z mojej perspektywy ocenić ;) Nie, nie..."autosubiektywna" czyli własna ocena ;)
-
2010/03/20 21:50:42
Numerologia i te wszystkie inne psychologiczne teorie dot. dobierania się w pary to dla mnie jedna wielka bzdura, podobnie jak fakt, że przeciwieństwa się przyciągają. Ludzie nie potrafią pogodzić się z faktem, iż na niektóre ,,rzeczy w naszym życiu nie ma wyjaśnienia, one po prostu się dzieją. Poszukują jakis zdroworozsądkowych przyczyn, a przecież w miłości do głosu dochodzi głównie serce. To wąłsnie Ono pomaga nam wybrać tego właściwego/ tę właścią. Rozum zostaje całkowicie wykluczony z tej reakcji ;). Nie zgodzę się również z kwestią dot. przeradzania się przyjaźni w miłość. Jestem zdania, że podstawą miłości jest zaufanie oraz silna więź emocjonalna, potrzeba czasu, aby takową stworzyć, a kto czyni to lepiej, jak nie przyjaciele? Mijają dni, miesiące lata...i nagle budzisz się pewnego ranka i uświadamiasz sobie, że szukałeś Drugiej Połowy tak daleko, a okazało się, że Ona była tak blisko....,, bo najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała.

Prawdziwie Kocha się tylko raz w życiu, a miłość, która się skonczyła, tak naprawdę nigdy się nie zaczęła.
-
2010/03/20 22:14:31
Dr House by się nie zgodził ;) Ale tak naprawdę większość zdarzeń jest nie do wyjaśnienia, przede wszystkim tych bazowych jak wiara, miłość itp. A szukanie wyjaśnienia w tych kwestiach to próba uproszczenia sobie świata i szukania klucza. W miłości do głosu do chodzi raczej racjonalność połączona z chemią (serce to za bardzo potocznie ;)).
Co do przyjaźni - na tak zaufanie i emocje oczywiście ale to zdobywa się w miarę umacniania związku. Przecież nie ma od razu miłości - trzeba ją budować a budując związek buduje się też przyjaźń a to prowadzi do miłości, ale to wszystko jest w jego ramach. Nie może być przyjaźń oddzielnie i nagle pojawić się miłość, byłaby ta przyjaźń jakimś tam przekłamaniem, jedna ze stron zawsze miałaby nadzieję, że ta druga osoba (w tej niby przyjaźni) coś w końcu do niej poczuje... A to niby odnalezienie po latach w przyjacielu miłości to po części teoria z hakiem a po części strach przed samotnością, ból dotychczasowych porażek i obniżenie poprzeczki swoich wymagań :P
"bo najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała" - bardzo fajne romantyczne podejście ale jednocześnie zaprzeczające własnej teorii :P Skoro tak to od początku dana osoba wiedziałaby, że kocha drugą a nie tylko się z nią przyjaźni, ciało nie miałoby tu nic do powiedzenia.
Ostatnie zdanie - genialne :) Jakieś prawa autorskie? ;) Czy cytacik np. z Coelho?
-
2010/03/20 22:41:49
Najwyraźniej nie nadaję się do numerkowego dobierania ;)
Widzę, że moja sympatyczna, błoga wizja miłości mnogiej została zdementowana. A już była nadzieja... ;P
Pożyję jeszcze miliard lat, wtedy powiem Wam, kto z nas miał rację.
-
2010/03/20 23:08:58
Sprytnie zmieniony temat :P Ale ok, nie będę naciskał co do tożsamości ;)
3mamy za słowo i czekam jakieś 873 miliony lat na odpowiedź...boję się, że nie mam cierpliwości na miliard lat ;)
-
Gość: HomHom, 95.108.29.*
2010/03/21 00:04:02
Zasada numeryczna hmmm, gdzieś już o tym czytawszy. Wg osób które przeprowadziły takowe badania zasada ta się sprawdza. I czasami faktycznie można znaleźć pary albo bardzo ładne, albo bardzo paszczurowate. Najpłynniejsza granica jest przy numeracji środkowej. Aczkolwiek jak każda reguła, ta też ma swoje odstępstwa. Patrzy się na jakąś parę i od razu nasuwa się pytanie "skąd taki karakan wytrzasnął takie cudo?!". Choć tu z wyjaśnieniami przychodzi teoria jednego z "Trzech amigos" że brzydkim ludziom łatwiej poderwać piękność bo im i tak wszystko jedno, nawet jak dostaną kosza. Anyhoo trudniejsze jest zastosowanie praktyczne numeracji, bo ciężko samemu się zaklasyfikować. No i jak ktoś wspominał trąci mocno szufladkowaniem.
Cooo do przyjaźni damsko męskiej, ciężka sprawa. Jak na razie wiem że istnieje... do czasu :D
-
2010/03/21 00:05:35
Widzę, że strasznie lubisz komlikować sobie życie ;) Dobrze więc, zaprzeczasz teorii, że ludzie przy wyborze drugiej osoby kierują się głównie sercem, ale wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia, bo jeśli by zakładać, że wcześniej nie było przyjaźni ani nawet koleżeństwa to musi być to miłość od pierwszego wejrzenia ,,Idealisto" ;)
A Twoja wizja zakochania w przyjacielu jawi się strasznie apokaliptycznie, gdyż w ogóle wykluczasz możliwość jej odwzajemnienia (nie rozumiem dlaczego). ,,A to niby odnalezienie po latach w przyjacielu miłości to po części teoria z hakiem a po części strach przed samotnością, ból dotychczasowych porażek i obniżenie poprzeczki swoich wymagań :P " - filozoficzne pomieszanie z poplątaniem. Czytając to donosze wrażenie, że sam próbujesz wymyślić jakąś niezawodną receptę na miłość, znależć odpowiedź na nurtujące pytania, tylko zapominasz, że na niektóre po prostu nie ma odpowiedzi...czasami ,,coś" dzieje się bez jakiejkolwiek przyczyny a mimo to ma sens.

"bo najważniejsze spotkania odbywają się w duszy, na długo przed tym, nim spotkają się ciała" - jeżeli spotkamy tę pokrewną duszę, to niekoneicznie musi byc ona naszą drugą połówką, a włanie dobrym kumplem czy przyjacielem. Bo zapewne masz takie osoby, z którymi lubisz spędzać czas, doskonale się rozumiesz,a mimo to nie jesteś z nimi związany albo inaczej jesteś ,,duchowo". Nie można zakładać, że za jakiś zcas nie będziesz z tą osobą, bo los bywa przewrotny a życie zaskakuje w najmniej spodziewanym momencie. (taka moja prywatna interpretacja cytatu ;)
P.S. tak, Coelho i na przyszłość postaram się nie zapominać o cudzysłowie ;p


-
2010/03/21 00:33:42
HomHom - część teorii nie jest moimi własnymi lub są modyfikacją innych, tak jest m.in. z zasadą numeryczną :) No właśnie...to jest naturalna selekcja...dobór w populacji :) Co do tych odchyleń...tak jak wspominałem ta zasada odnosi się do etapu wstępnego gdzie wygląd ma największe znaczenie. Zaś gdy np. widzimy 3 z 9 jako parę tzn że trójka ostro nadrabia charakterem czy czymś innym :P
Hmmm...zastanawiam się jak się odnieść do tego, że łatwiej brzydszym poderwać ładniejszych. Z jednej strony wiem np. że 9 czy 10 są poza moim zasięgiem (nie jest to kwestia niskiej samooceny) ale z drugiej strony ładniejsi mają trudniej z brzydszymi o tyle, że Ci drudzy im nie wierzą, że ktoś taki mógł się zainteresować kimś takim ;)
-
2010/03/21 00:46:48
butterfly-3 -- Życie już jest wystarczająco skomplikowane...ale tak, to fakt ;)
Nie zaprzeczam, że kierują się sercem - po prostu inaczej to nazwałem, bo czym wg Ciebie jest serce?
Często "zakochuje" się od pierwszego wejrzenia ale...jeszcze szybciej mi przechodzi ;)
Niekoniecznie musi to być od pierwszego wejrzenia...w internecie np. od pierwszego kliknięcia ;) Idealisto - zgadzam się :)
Jest apokaliptyczna...gdyż jest równie nierealna :P Odwzajemnienia - jeśli już by było to coś na zasadzie: "no dobra niech już będzie, bo nie chce mi się szukać" albo "a nóż się trafi gorszy" :P
Recepty na miłość nie istnieją...ona jest albo jej nie ma :)
Odniosłem wrażenie, że ten cytat Coelho odnosił się do miłości. Poza tym można go interpretować dwuznacznie:
- jako zbliżenie między kobietą a mężczyzną - że najpierw łączą się dusze a później ciała (sex)
- jako przeczucie, że ktoś jest naszą bratnią duszą - nie znając go lub nawet nie widząc

-
2010/03/21 16:50:51
Pytasz, czym według mnie jest serce?
Nie istnieje chyba żadna definicja tego wyrazu (oczywiście pomijam tutaj czysto biologiczną, bo przecież nie o takową chdzi) i uważam, że nie pojawił się jeszce człowiek, który potrafiłby wprost odpowiedzieć na to pozornie łatwe, ale jakże trudne pytanie.
Serce nakazuje Tobie wybaczać osobom, które Cię skrzwydziły, dawać im kolejną szansę
Rozum zaś podpowiada, że są winy, których wybaczyć nie można, ,,nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki", jeśli ktoś postąpił raz źle, postąpi i następny...
Kiedy widzisz człwoieka leżącego na ulicy Serce podpowida Tobie, że może On potrzebowć pomocy i powinieneś Mu jej udzielić.
Rozum mówi: Ten czlowiek jest dla Ciebie obcy, pewnie wypił za dużo...a poza tym nie mieszaj się w sparwy, które bezpośrednio Ciebie nie dotyczą
Kiedy oglądasz ,,Słodki Listopad" serce sprawia, że ronisz łzy, bo widzisz ludzi, których miłość zostaje wystawiona na ogromną próbę...
...podczas, gdy rozum nakazuje Tobie widzieć aktorów, odgrywajacych swoje role, według z góry ustalonego scenariusza...
Nie jest to żadna definicja serca, ale pewnie już kolejna próba wyjaśnienia zasad funkcjonowania tego niezbędnego nam do życia organu :)
Często "zakochuje" się od pierwszego wejrzenia ale...jeszcze szybciej mi przechodzi ;) - zawzse zastanawial mnie mechanizm tego zjawiska - widzisz kogoś, wydaje się Tobie, że coś do Niego/ Niej czujesz, ale za jakiś zcas dochodisz do wniosku, że właśnie to było zwykłe wyobrażenie, nic trwałego. Dlaczego?
Bo osoba, ta okazała się być daleka od ideału? (wiem, że nie ma ludzi idealnych, ale ktoś może być idelany dla mnie, dla Ciebie) Bo zacząłeś dotrzegać w niej zbyt dużo wad? Bo raz postąpila w sposób, jaki nie przypadł Tobie do gustu?
Czysto teoretyzuje teraz, sama także miewam takie momenty, ale im dłużej nad tym rozmyślam, tym mniej znjaduje odpowiedzi...
-
2010/03/21 22:23:32
Właśnie dlatego spytałem...stąd moja odpowiedź, że serce to ta część chemiczna, która w połączeniu z racjonalnością decyduje o odpowiednim i świadomym wyborze drugiej osoby :)
Hmmm...co do tego co kto robi to nie takie łatwe. Czasami jest na odwrót... to serce boi się kolejnego zranienia i podpowiada, żeby nie ufać. Rozum natomiast mówi...przecież to świetna kobieta, ładna, inteligentna - nie zasługujesz na nią, dlatego pomimo że Cię krzywdzi...trzymaj się jej. Czyż nie może być też tak?
Dlatego czym różni się serce od rozumu? Po co je rozdzielać? Nie łatwiej przyjąć, że tylko ich połączenie sprawi, że wybór tej drugiej osoby będzie trafny? Serce nam podpowie, że to jest to gdy nie będziemy mogli oderwać od niej wzroku, gdy nogi będą nam się uginały, gdy każde słowo z jej ust będzie jak najsłodszy dźwięk. Rozum natomiast stwierdzi, że to ona gdyż świetnie będziemy się z nią dogadywać, znajdziemy wiele tematów do rozmów a i nasze spojrzenie na świat nie będzie się wiele różnić. A może jest na odwrót i serce będzie mówiło jedno a rozum drugie? Co za różnica...ważne, żeby ze sobą współgrały jak kobieta i mężczyzna...tworząc jedność :)
Co do szybkiego zakochiwania się - to cecha romantyków i idealistów (choć obydwa wyrazy znaczą to samo). Dlaczego tak jest? Może chcemy za wiele na raz, za dużo opcji widzimy. Staramy się stworzyć coś idealnego, jakby poskładać z cech kilku osób...tą jedną idealną drugą połówkę. Nie chcemy przegapić czegoś wyjątkowego, szukamy bo czujemy, że wciąż czegoś nam brak, że coś tracimy, czegoś nie zauważamy. Czy jesteśmy z góry skazani na porażkę czy tylko w ten sposób znajdziemy to czego szukamy? Dążymy do ideału. To tak jak z pieniędzmi...choćbyśmy nie wiadomo ile zarabiali i tak stwierdzimy, że jest ich za mało i na nic nam nie starcza. Wpadamy w pewien schemat, cykl z którego ciężko się wydostać. Czy szukanie ideału nie jest szukaniem sensu życia? Czy z obawy, że jeśli go znajdziemy...nasze życie nie będzie miało już sensu, bo będziemy znali odpowiedź? Dlaczego nie potrafimy zadowolić się tym że jest dobrze, dlaczego "dobrze" nam nie wystarcza?
Dokładnie...ideały jako takie nie istnieją ale istnieją ideały dla konkretnych osób, tzn istnieje ktoś idealny dla Ciebie i ktoś idealny dla mnie, nie znaczy to że jesteśmy idealni dla innych.
A może chcemy poczuć się wyjątkowo, poczuć że drugiej osobie na nas zależy? Jeśli jest za łatwo...odpychamy ją, jeśli jest trudno...walczymy o nią.